Zaznacz stronę

W codziennym życiu niemal każdy z nas zawiera umowy ustne, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Kupując bułki w piekarni, zamawiając taksówkę czy prosząc fachowca o drobną naprawę, wchodzimy w relacje prawne, które opierają się na wymianie świadczeń. Pytanie brzmi: czy takie ustne ustalenia mają moc wiążącą w świetle prawa? Czy w razie konfliktu można dochodzić swoich racji na podstawie samej rozmowy, bez pisemnego kontraktu? Odpowiedź nie jest jednoznaczna i wymaga przyjrzenia się aktualnym przepisom Kodeksu cywilnego oraz praktyce sądowej.

Umowa ustna w świetle prawa

Zasadą w polskim prawie cywilnym jest swoboda formy. Oznacza to, że umowa dochodzi do skutku w momencie, gdy obie strony zgodnie wyrażą swoją wolę – niezależnie od tego, czy zrobią to na piśmie, mailowo, czy zwyczajnie w rozmowie. Kodeks cywilny (art. 60 i 353¹) potwierdza, że ustne wyrażenie woli jest wystarczające, o ile przepisy szczególne nie przewidują wymogu formy pisemnej, dokumentowej lub notarialnej.

W praktyce oznacza to, że umowa ustna jest ważna i wiążąca w większości sytuacji dnia codziennego: od zakupów w sklepie po zlecenie prostych usług. Jednak nie zawsze słowo wystarczy.

Gdzie ustna forma nie wystarczy?

Są takie obszary prawa, w których ustawodawca wymaga szczególnej formy zawarcia umowy. Klasycznym przykładem jest sprzedaż nieruchomości – tutaj konieczny jest akt notarialny. Podobnie w przypadku umowy pożyczki przekraczającej 1000 zł wymagana jest forma pisemna, choć akurat w tym wypadku brak dokumentu nie unieważnia umowy, a jedynie utrudnia jej udowodnienie przed sądem.

W skrócie – ustna umowa może być w pełni skuteczna, ale nie zawsze wystarczająca z punktu widzenia prawa dowodowego.

Problem dowodowy – jak udowodnić umowę ustną?

Największą słabością ustnych uzgodnień jest trudność w ich udowodnieniu. Wyobraźmy sobie sytuację, w której zleciliśmy remont mieszkania „na słowo”, a wykonawca nie dotrzymał ustalonych warunków. W sądzie konieczne będzie wykazanie, jakie były ustalenia. Można to zrobić poprzez:

  • zeznania świadków obecnych przy rozmowie,
  • korespondencję mailową czy SMS potwierdzający ustalenia,
  • rachunki, faktury, potwierdzenia przelewu,
  • a w niektórych przypadkach nawet nagrania rozmów (o ile nie naruszają prawa do prywatności).

Sąd nie zawsze dopuści świadków, jeśli strony nie wyraziły na to zgody, ale każdy dodatkowy ślad po ustaleniach zwiększa szanse na wygranie sprawy.

A co z umową o pracę?

Ciekawym przypadkiem jest zatrudnienie. Umowa o pracę zawarta ustnie jest formalnie ważna – pracownik staje się zatrudniony z chwilą uzgodnienia warunków. Jednak Kodeks pracy nakłada na pracodawcę obowiązek potwierdzenia umowy na piśmie najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy. Brak takiego potwierdzenia grozi grzywną od 1000 do 30 000 zł. W praktyce więc ustna umowa o pracę to duże ryzyko, zwłaszcza dla pracodawcy.

Czy warto ufać „słowu”?

Choć umowa ustna jest prawnie wiążąca, ma jedną zasadniczą wadę – łatwo ją zakwestionować. Wystarczy, że druga strona zaprzeczy treści ustaleń, a ciężar dowodu spadnie na nas. Dlatego prawnicy zgodnie podkreślają: jeśli sprawa ma dla nas większe znaczenie, warto utrwalić ustalenia na piśmie. Nie musi to być skomplikowany kontrakt – często wystarczy krótki mail lub SMS z potwierdzeniem.

Podsumowanie

Umowa ustna to pełnoprawna forma zawierania kontraktów – szybka, wygodna i wystarczająca w wielu sytuacjach codziennych. Jednak jej największym mankamentem jest problem dowodowy. W sprawach o większej wartości lub znaczeniu zawsze lepiej zadbać o potwierdzenie na piśmie choćby w najprostszej formie. Dzięki temu unikniemy sporów i zyskamy pewność, że nasze prawa będą skutecznie chronione.

Słowo może wiązać, ale to dokument daje bezpieczeństwo.